FARMLANDIA

Wspominałem już, że moją ulubioną serią książek jest cykl „Wszystkie stworzenia duże i małe” stworzony przez Jamesa Herriota, choć był to tylko jego pseudonim literacki. Historia zaczyna się, gdy młody, pełen energii i pasji do swego zawodu weterynarz przyjeżdża do górskiej wioski Darrowby i postanawia zostać tam wiejskim weterynarzem. Pracę zaczyna jeszcze przed II wojną światową, w trudnych warunkach, bez antybiotyków, sterydów, nowoczesnej aparatury, telefonów komórkowych i Facebooka. W swoich książkach autor nakreślił sympatyczny, pełen kolorów, zapachów i przygód obraz ówczesnej brytyjskiej wsi, zwierząt domowych i barwnych farmerów żyjących z nimi w budynkach z szarych kamieni w specyficznej i nierozerwalnej więzi. Bogata praktyka zawodowa i życie osobiste naszego bohatera są pełne wzruszających i komicznych wydarzeń opisanych w sposób prosty, lekki i z poczuciem humoru. Herriot stale popada w tarapaty, a trudne do przewidzenia zachowanie czworonożnych pacjentów sprawia, że nigdy nie wie, co go czeka za chwilę. W zalewie współczesnego badziewia i gówna oraz panoszenia się wszelakich głupków książki Herriota są jasnym punktem na horyzoncie i czegoś nas uczą.