Co to są zwierzęta GMO ?
Nazwa – skrót pochodzi z języka angielskiego, ale równie dobrze z polskiego, bo oznacza Genetycznie Modyfikowany Organizm. A więc i zwierzęta GMO są na porządku dziennym. W każdym organizmie zwierzęcym czy roślinnym w dowolnej komórce ciała (poza rozrodczymi) z dowolnej tkanki jest taki sam, pełny zestaw DNA (w nim zestaw lub garnitur genów), właściwy dla danego gatunku. Jeśli w ten naturalny układ DNA zaingerujemy i dokonamy zmiany w jego składzie czyli modyfikacji, a tak robi właśnie inżynieria genetyczna, to otrzymamy organizm GMO. Zmiany mogą iść w trzech kierunkach: zmieniać działanie obecnych już genów lub wygaszać te na których nam nie zależy, dublować pożądane przez nas geny i dodatkowo dołączać je do puli, a także wprowadzać geny obce czyli pochodzące z innego gatunku, aby wyposażyć zmieniany organizm w dodatkowe i nowe możliwości, których przedtem nie posiadał. W ten sposób stworzymy Strażników Galaktyki z nowymi mocami. Wtedy mamy do czynienia z organizmem transgenicznym – powstałym z dwóch lub kilku obcych sobie puli DNA.

Mieszamy geny naturalnie czy sztucznie ?
Czasem takie stworzenia można wyprodukować całkiem naturalnie np.: klacz konia kryć ogierem osła i otrzymamy muła lub krzyżować bydło z żubrami itd. Jeśli DNA dwóch gatunków jest do siebie bardzo podobne, to w naturze może dojść do ich zmieszania. Wszystko zależy od technicznej formy kopulacji – czy dadzą radę ? Bardzo często mamy do czynienia z wprowadzaniem DNA bakterii, myszy, szczurów do DNA roślin i trzeba zrobić to wtedy laboratoryjnie. Tak samo można mieszać ze sobą inne gatunki, np. do DNA buraka dodać gen ryb żyjących w zimnej wodzie i otrzymamy buraka odpornego na mróz o dłuższym okresie wegetacji i większej wydajności. Inżynieria genetyczna może wszystko, trzeba tylko zmapować geny w DNA, zbadać jaki i za co odpowiada i zaprojektować model nowego organizmu. Hm…popuśćmy wodze fantazji. Gdyby tak zmienić genomy (zestawy genów) naszych kobiet w taki sposób, żeby same pilnowały terminów meczów w TV, włączałyby nam telewizor na czas, przynosiły zimne piwo, wtedy gdy trzeba, a zamiast pytania: „gdzie i z kim byłeś do cholery ?” mówiłyby: „ależ kochanie idź i rozerwij się z kolegami i koleżankami na mieście, nie wracaj w ogóle do domu, odpocznij sobie”. Albo Twój facet byłby tak zmieniony, że nie piłby w ogóle alkoholu, brzuch by mu nie wyrastał, gotowałby obiady, zmywał i czekał na Ciebie z kwiatami ? Albo nasi piłkarze wreszcie celnie by podawali piłkę i strzelali gole z zawiązanymi oczami (a robi tak Ronaldo, on chyba jest produktem inżynierii genetycznej), nie byłoby lepiej i piękniej ? Właśnie takie światłe cele: ulepszanie rzeczywistości i przystosowywanie do zmieniającego się gwałtownie środowiska przyświecają tworzeniu GMO.
Początki GMO
Pierwsza zmodyfikowana roślina powstała w latach 70-tych i był nią tytoń. No wiadomo, palacze palili wtedy na potęgę, to chcieli mieć super szlugi. Na marginesie koncerny tytoniowe nadal mają się świetnie, w Europie co prawda są trochę w odwrocie, ale uzależnili od siebie cały tzw. „trzeci świat”, gdzie palą nawet kilkuletnie dzieci. GMO jest dość powszechne w warzywach i owocach, to że są duże, kolorowe, twarde, smakowite i bardziej trwałe, to zasługa GMO, które w produkcji zbóż stosuje się od 20 lat, nie jest to więc nowa technologia i nie wiadomo dlaczego wśród konsumentów wywołuje wciąż tyle emocji. Lamentują, że chcą jeść żywność ekologiczną, trzy-cztery razy droższą, nie zawsze bardziej bezpieczną (bo zamiast faktów sprzedaje się im ideologię), ale sami wybierają tę kolorową i bardziej trwałą. Paradoksalnie żywność GMO jest bezpieczniejsza od standardowej, bo badają ją wszelkie możliwe instytucje, biorą pod każdą lupę, jeszcze przed dopuszczeniem jej do obrotu.

Zalety GMO
Większość naukowców i uznanych organizacji na świecie uznaje GMO za w pełni bezpieczne, nikt przez ponad 20 lat stosowania tej technologii nie wykazał negatywnego i istotnego wpływu na zdrowie człowieka spożywającego żywność GMO. Oczywiście nie oznacza to, że w przyszłości nie ujawnią się jakieś negatywne skutki, zwłaszcza, gdy będziemy jedli większość produktów GMO w diecie, ale lekki stres towarzyszy od zawsze wszelkim zmianom cywilizacyjnym. A telefonia komórkowa i fale TV, radiowe ? Miały tak samo szkodzić i wywoływać masowe zachorowania na nowotwory, pole magnetyczne miało nas zabijać, ale nikt nie chce żyć bez komórek, prądu czy samochodów trujących środowisko. Zmiany i ryzyko są wpisane w nasz rozwój i nic na to nie poradzimy, nic nigdy nie stoi w miejscu. Geny w naturze zmieniają się tak samo pod wpływem mutacji. Mówi się też, że zwykłą agrotechniką można uzyskać takie same efekty jak przy GMO, pewnie można, tak samo można jeździć rowerem zamiast autem. Rośnie liczba ludności na świecie, rośnie zapotrzebowanie na żywność, kurczą się areały rolnicze, wzrastają koszty produkcji, klimat wariuje i jest niekorzystny, nieprzewidywalny dla produkcji rolniczej, a lekiem na całe to zło ma być właśnie GMO. Choć prawdą jest, że głód wywołany jest też przez złą redystrybucję żywności i chciwość ludzką, a na to GMO nie pomoże. Zmodyfikowane uprawy są za to bardziej odporne na suszę, przymrozki, na szkodniki, choroby (bakterie i wirusy), herbicydy, przez co mniej środków chemicznych zużywa się na opryski i rośliny po modyfikacji mniej ich kumulują w sobie, są bardziej wydajne i zapewniają wyższe plony oraz lepszą opłacalność, co podoba się rolnikom. Nie trzeba na świecie wycinać tyle lasów tropikalnych pod uprawy, bo z tej samej powierzchni mamy więcej żywności, i co ważne rośliny GMO ograniczają proces ocieplania się klimatu przez niższą emisję CO2 do atmosfery. Dlaczego ? Bo używa się mniej paliwa do ich uprawy, nie potrzebują tylu nawozów mineralnych (przy ich produkcji jest duża emisja CO2), nie potrzeba dokonywać głębokiej orki, przez co CO2 pozostaje związany w glebie. GMO obniża erozje gleby i jest często dobrym wyjściem dla krajów biedniejszych, operujących w trudnych warunkach klimatycznych.
Na jakie wady GMO wskazują przeciwnicy ?
GMO produkuje się masowo i od dawna w USA, Kanadzie, Brazylii, Argentynie, Chinach, RPA i Indiach, a stąd produkty i surowce paszowe rozchodzą się po całym świecie (np. kukurydza czy soja – modyfikowane genetycznie albo ryż). Jednak podczas dyskusji do wad GMO zalicza się alergie, ponieważ zmienione geny produkują nowe substancje białkowe – nowe dla człowieka i podrażniają jego organizm, wskazuje się na uzależnienie od dużych koncernów biotechnologicznych przy uprawie GMO (patenty), ale mało to uzależnień w dzisiejszym świecie ? Od benzyny, od żony, od wódki, hazardu…nic nowego. Mówi się, że GMO wpływa też na uodparnianie się chwastów na herbicydy i powstają superchwasty, trudne do zwalczenia. Dzieje się tak, bo zmodyfikowane geny trafiają w procesie rozmnażania się roślin – pylenia do okolicznych chwastów i super DNA trafia do naszego wroga. Należy pamiętać, że czasami niektórzy naukowcy – związani z koncernami biotechnologicznymi lub lobby ekologicznym (zawsze ktoś chce zarobić i sprzedać nam swoją ideologię) sprzedają swoją wersję, która im akurat pasuje i za którą dostają pieniądze.
Trzeba więc zachować zdrowy rozsądek i nie zakazywać produkcji GMO, bo robią tak tylko ignoranci impregnowani na fakty naukowe, ale też nie robić za szybkiej rewolucji. Obserwować i dać sobie czas na refleksję. Poza aspektami naukowymi są też zastrzeżenia natury etycznej, bo GMO może zmienić trwale genomy wielu gatunków, a wiele z nich wyginie. Pytanie: czy na dane zwierzę lub roślinę patrzymy jak na autonomiczny organizm mający prawo do życia w formie takiej, jakiej jest czy jak na zestaw wartości użytkowych w których możemy dowolnie sobie grzebać, pozostaje otwarte. No i wreszcie GMO może szkodzić w życiu codziennym. Mój wujek spożywał duże ilości super trwałych pomidorów i winogron bezpestkowych (GMO) jako zdrową zagrychę do dwóch butelek wódki dziennie. Potem leżał i dogorywał i nic nie robił, zarastał kurzem i chwastami. Jego żona była wściekła i często okładała go miotłą po łbie, co wzbudzało wokół rozbawienie. Wujek budził się wtedy z amoku, rozcierał zaczerwienione oczy i krzyczał: „Krycha przestań ! Ja nie mogę nic robić, jestem chory ! Nie wiesz, że to przez to cholerne GMO co mi kupujesz ?”. Nadmienię, że żywność GMO ma mniej toksyn, które pojawiają się ze składników anty-żywieniowych, bo te są usuwane przez eliminację genów odpowiedzialnych za ich produkcję w naturze.

Polskie GMO i czarne chmury ?
W naszym kraju żaden rolnik nie może legalnie uprawiać żadnej uprawy GMO, bo jest w Polsce i w kilku innych krajach Unii zakazana (państwa członkowskie same regulują sobie tę kwestię, każde we własnym zakresie). Podobno ma to wspierać polskie rolnictwo, ale według mnie polski rolnik może tak samo uprawiać zboże GMO i na nim zarabiać i nadal będzie to polskie rolnictwo. Są oczywiście dostępne produkty GMO w sklepach lub surowce paszowe do wytwarzania pasz, ale i to się wkrótce zmieni. Nasza „dobra zmiana” wraz z mało rozsądną opozycją uchwaliła, że od przyszłego roku będzie zakaz żywienia zwierząt, a więc naszych krów paszami z dodatkami GMO (dopuszczalny poziom to 0,9 % GMO, ale nikt nie wie konkretnie w czym i jak to interpretować). Na szczęście bydło to przeżuwacze i jedzą głównie pasze objętościowe, ale tę ilość soi z Ameryki Płd, lub kukurydzy która była dotychczas w dawce będzie trzeba czymś zastąpić: polską soją bez modyfikacji, rzepakiem (śruta poekstrakcyjna, makuch) lub innymi rozwiązaniami (strączkowe), które już lansują nasze firmy paszowe. Zatem zarobią teraz inni gracze na rynku. Nasze krasule mają być bez GMO, trzeba więc dać je na odwyk i odciąć od szkodliwej paszy, a ich mleko też musi być „no GMO” lub „GMO free”. Już teraz nasze mleczarnie promują tak swoje mleko w marketach, ale po co ? Mleko zawsze jest wolne od GMO, bo geny – tak naprawdę białkowe związki chemiczne, zostały już strawione i przerobione przez krowy do składników mleka – białka i w żadnym mleku nie wykryjemy śladów GMO. Nie ma nawet takich testów. Cała para idzie zatem w gwizdek, ale Ty, biedny producencie będziesz mieć problem z ułożeniem nowej dawki żywieniowej. Przecież zamienniki GMO będą mało dostępne i po prostu drogie zwłaszcza przy dużym popycie. Koszt produkcji mleka, jaj, drobiu ma wzrosnąć o 15%. Problem mają na pewno producenci pasz, bo w nich można wykryć ślady GMO (w surowcach, paszach pełnoporcjowych, preparatach mleko-zastępczych, a nawet mieszankach mineralnych – w ich nośnikach) i na pewno będą kontrolowani. Muszą więc szukać po świecie innych dodatków, a produkcję bez GMO oddzielać od tej normalnej, z soją i kukurydzą GMO. Selekcja produkcji, czyszczenie i dezynfekcja – te działania zwiększą koszty produkcji i mniejsze przetwórnie padną. Szacuje się, że w ogóle spadnie produkcja mleka, jaj, kurczaków o 30-40%. Nikt jednak na razie o tym nie myśli. Czy warto robić taką burzę w szklance wody dla ideologii ? Czas pokaże. Kuriozalny jest fakt, że dzięki technologii GMO żyje na świecie wielu ludzi, bo używa się jej powszechnie w medycynie do produkcji insuliny (i to bez zabijania zwierząt), szczepionek, leków, a więc lewą ręką w pełni korzystamy z dobrodziejstwa GMO, a prawą zakazujemy jej stosowania.