Muchy w nosie czyli Kalbarri National Park

Atrakcje w Kalbarri National Park. Co to jest Kalbarri ?

Atrakcje w KalbarriSą bardzo podobne do tych jakie występują w innych częściach, żeby nie powiedzieć, że w całej Australii. Atrakcje w Kalbarri National Park to: piesze wędrówki po górzystym terenie, pikniki, plaże, serfowanie, kąpiel w oceanie, pływanie łódką, wędkarstwo, nurkowanie i co tam chcecie – łącznie z seksem. Jednak trzeba go sobie samemu zabezpieczyć. Wrotami do parku jest miasteczko Kalbarri żyjące kiedyś z rybołówstwa, a teraz głównie z turystyki. Gdy znudzisz się miejskimi atrakcjami jedynego i opuszczonego miasta Perth na zachodzie i południu Australii, to odpal silnik samochodu i trasą nr 1 udaj się na północ, wzdłuż wybrzeża oceanicznego. Po 500 km trafisz do Kalbarri. Przedtem zaliczysz jeszcze miasto Geraldton, co jest wydarzeniem na długiej, monotonnej i pylistej drodze wiodącej przez outback Australii. W Geraldton jest więcej niż 1 skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, co jest sukcesem. Park w Kalbarri to w zasadzie wąwóz rzeki Murchison i sama rzeka przebijająca się przez czerwone i białe piaskowce. Na samym wybrzeżu mamy z kolei klify, które opierają się morskim falom walącym w brzeg, jakby były wkurzone, że coś stoi im na drodze, dlatego pokazują swoją furię. W morzu występują też silne prądy, więc podczas kąpieli trzeba uważać. Klify w Kalbarri to takie miejscowe Great Ocean Road, które w oryginale znajduje się na południu w okolicach Melbourne.

Klify w Kalbarri National ParkPoza tym spokój, cisza, piasek i gorące słońce (w Kalbarri miesza się klimat śródziemnomorski z półpustynnym), a także cholerne muchy, które dopadają Cię stadami.

Podróż do Australii zachodniejMuchy są natrętne i wszędobylskie.

Muchy to pierwsze organizmy, które powitały nas w Kalbarri. Pchają się natrętnie do oczu, do nosa i najlepiej założyć wtedy na głowę ochronną siatkę, bo trafi Cię szlag. Wszędzie czuć ich gilgocące odnóża na twarzy, a pchają się, bo są spragnione wody. Jest czasem tak sucho, że chcą skubnąć trochę cieczy z wilgotnej śluzówki oczu i nosa. Co zrobić, każdy chce jakoś żyć. Na szczęście nasz pobyt w Kalbarri nie trwał długo, wybraliśmy jakiś szlak na chybił trafił, taki, żeby przejść się przez 2-3 godziny wśród naturalnych cudów natury, ale są szlaki, które pokonuje się w 3-4 dni. Wokół Kalbarri jest trochę piaszczystych dróg o żółtym piasku, bo teren jest tutaj pustynny.

Drogi w Kalbarri National ParkA co jest dalej ? Jeszcze dalej na północ jest kolejne miasto oddalone o kilkaset km Carnarvaron, gdzie natrafiliśmy na miejscową plantację bananów. W latach 60-70-tych była tutaj wielka antena satelitarna NASA do śledzenia ruchów statków kosmicznych nad oceanem Indyjskim. W 1964 r podczas jednej z misji kosmicznej doszło do awarii systemu przekazywania informacji z anteny do stacji odbiorczej pod Adelajdą. Biedna pani telefonistka na przedpotopowym sprzęcie i na krańcach świata, gdzie nikt normalny się nie zapuszczał, musiała notować to, czego dowiedziała się z jednego przekaźnika i ręcznie nadać wszystko do Adelajdy. W ten sposób słynna pani telefonistka na centrali spinała i ratowała misję kosmiczną, a za pracę w nadgodzinach dostała 6 dolarów australijskich ! Jadąc jeszcze dalej na północ przez pustynne pustkowia po ok. 3.000 km dotrzemy do miasta Darwin na północy kontynentu.

Australia zachodniaRejon Batavia i ciekawa historia

Tam gdzie leży wspomniane już miasto Geraldton we wczesnym początku XVII wieku rozbił się holenderski galeon handlowy o nazwie Batavia. 1/3 załogi utopiła się, a reszta dotarła na małe piaszczyste wysepki Abrolhosa oddalone od brzegu. Ponieważ nie mieli szans na przeżycie, dlatego kapitan z kilkunastoma marynarzami postanowił płynąć szalupą dalej, do Dżakarty (wtedy Batavii) po pomoc. Rozbitkami pozostałymi na lądzie dowodził niejaki Cornelisz, który okazał się psychicznie niezrównoważonym sekciarzem i wraz ze swoją bandą zaczął terroryzować pozostałych, część wybili, a resztę wykorzystywali seksualnie i do pracy na ich rzecz. Gdy powrócił kapitan na innym statku podnieśli bunt i chcieli go opanować. Został za swoje czyny stracony wraz ze swoimi przydupasami. Nie wiedzieć czemu dwóch z nich oszczędzono i zakuto w kajdany, a potem wyrzucono na plaży Red Bluff Beach właśnie pod Kalbarri. A więc mieli życie jak w Madrycie, nikt im nie przeszkadzał, a jadła wokół mieli dużo. No i żyli w parku narodowym !

Oglądam żywe skamieliny sprzed 3,5 mld lat

Co to są stromatolity

Gdzie są stromatolity ?Nic starszego na ziemi już nie ma. Stromatolity, które nazywane są żywymi skamielinami są kopiami żywych i pierwotnych struktur komórkowych jakie pojawiły się na ziemi. Wizualnie wyglądają jak bezkształtna masa, jakby ktoś porozrzucał krowie placki, pogniecione pieczarki lub inne śmieci organiczne. Zatem dla oka nic ciekawego i nic pięknego, a między strukturami stromatolitów widać unoszące się w wodzie bąbelki powietrza, jakby pierdziały. To tlen uwalniany podczas pierwotnej fotosyntezy, gdzie organizmy pobierają dwutlenek węgla i wykorzystują energię słoneczną. Kiedyś na ziemi było ich zatrzęsienie, były wszędzie i to one – stromatolity – dzięki swojej wytrwałej pracy i reakcjom chemicznym przekształciły nasze powietrze w przydatną do życia mieszaninę gazów. Dzięki nim udział tlenu w atmosferze wzrósł o 20-25%.

Stromatolity w AustraliiA więc pojawiło się nowe życie, nowe organizmy zjadły potem stromatolity….i taka była ich wdzięczność, a stromatolity mają nauczkę: „jak chcesz mieć miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę”. Przetrwały tylko w trzech miejscach na ziemi: tutaj w okolicach Kalbarri, a raczej na północ od miasta w Shark Bay (trzeba jechać dalej na północ do Carnarvaron), w okolicach Perth i na Bahamach. Stromatolity żyją sobie do dzisiaj w tak zasolonej wodzie, że żadne inne stworzenie tutaj nie przetrwa i krzywdy im nie zrobi. Patrzałem więc na organizmy, które:

– występują tylko w trzech miejscach na świecie !

– mają 3,5 miliarda lat !

– zapoczątkowały życie na ziemi !

Hm…gdy to wszystko wziąłem pod uwagę, to wystarczyło mi podniecenia na minutę. No nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

Atrakcje w Kalbarri National ParkA w Shark Bay – wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO są słynne plaże: Monkey Mia – gdzie turyści oglądają delfiny w płytkiej i przezroczystej wodzie, a także plaża Shell – tworzą ją muszelki na długości 60 km ! Ale o tym innym razem.Za to z Carnarvaron jest już blisko na wspaniałą rafę koralową Ningaloo. Zapraszam tutaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *