Na focha na zamek Czocha. W krainie za 8 zyla.

Zamek Czocha i zagubiony generał. Atrakcje w Karkonoszach.

Atrakcje w Karkonoszach, zamek CzochaW zasadzie to zwykły zamek, nie ma spektakularnej historii, Ronaldo ani Messi w nim nie mieszkali, mimo to cieszy się jednak dość dużą popularnością. Atrakcje w Karkonoszach na pewno nie odżegnają się od tej lokalizacji, pomimo, że Czocha sprawia wrażenie budowli zrobionej „po taniości” bez dbania o detale. Ale przecież w XVIII wieku spłonął doszczętnie, a potem był rabowany w biały dzień, chociażby przez Hitlerowców, potem Ruskich i przez nasze Wojsko Ludowe. Zamek powstał w XIII wieku jako czeska warownia strzegąca granic królestwa. Potem jeden z naszych Piastów wżenił się w majątek i przejął go jako wiano. Nie wiem jak wyglądała jego ówczesna żona Agnieszka, czy warto było się z nią męczyć dla tego zamku, ale stało się i było już pozamiatane. Zamkiem władali różni nasi, czescy, a także niemieccy władcy, i każdy przebudowywał budowlę po swojemu. Ostatni właściciel – bogaty niemiecki przemysłowiec Gutschow chciał przywrócić świetność zamku, ale w końcu uciekł w styczniu 1945 r w głąb Niemiec. No w końcu nadchodził szeregowy Orzeszko i jemu podobni, którzy przez przypadek znaleźli w zamku generała. Nawiązuję teraz do filmu sprzed 50 lat – komedii o tytule: „Gdzie jest generał” nakręconej na zamku Czocha. Filmowy oferma Orzeszko grany przez Jerzego Turka natrafia na zamek, a w jego piwnicach na olbrzymi zapas wina. Degustację przerywa mu wredna baba z Armii Czerwonej, która stała na straży alkoholowych zapasów. Podczas potyczki o wino na zamek najeżdżają uciekający hitlerowcy wraz z poszukiwanym za zbrodnie wojenne generałem Falkenbergiem. Od tej chwili czerwonoarmistka i polski ciapciak budują wspólny front przeciw Niemcom i na końcu łapią generała. Generał właściwie sam chętnie poddaje się nadciągającym polskim posiłkom, bo czasu spędzonego z Orzeszko nie wspomina dobrze. Nasz kamrat (nie wiedząc jeszcze z kim ma do czynienia) spił Niemca winem tak bardzo, że ten ledwie się ruszał, a gdy tylko znowu go ujrzał zmuszał do wypicia kolejnej porcji. To był pierwszy film nakręcony na Czocha, a potem było wiele innych: polskich – jak „Twierdza szyfrów”, który uważam za bezguście i tanią robotę, oraz zagranicznych. Swoje filmy robili tutaj nawet Arabowie, a Sylwia Grzeszczak wymęczyła na zamku swój teledysk do swojej kolejnej usypiającej pieśni. Po naszym „Generale”, który był prawdziwym filmowym hitem nakręconym przez mistrza Chmielewskiego, w kolejnych produkcjach filmowych i muzycznych dobrą rolę odegrał wyłącznie zamek, a reszta tylko przeszkadzała.

Atrakcje w Karkonoszach, w drodzeMam focha na zamku Czocha

No i stało się, strzeliłem focha. Mój kamrat po raz setny pytał mnie czy chcę wafelka, czy wypiję colę albo zjem landrynkę ? Nadskakiwał mi tak od kilku dni i co 15 minut wyciągał z przepastnych kieszeni jakieś przekąski, smakołyki, zacząłem się obawiać o to co jeszcze wytarga ze swoich przepastnych schowków ? Gdyby nagle wyciągnął upieczone bataty, łososia czy tonę chipsów, wcale bym się nie zdziwił. Nadmienię, że jedliśmy regularne posiłki, więc zamiast tracić kalorie na szlaku, zaczęliśmy przybierać na wadze na skutek nieustannej konsumpcji przekąsek i piwa, co jeszcze rozumiem. Zacząłem się obawiać mojego kumpla tak samo jak niemiecki generał Falkenberg swojego oprawcy – Orzeszki. Byłem gotowy oddać się w niewolę, byle tylko pozbyć się mojego natręta z żarciem. W efekcie przestałem się do mojego towarzysza odzywać i ignorowałem go, ale nie dał za wygraną i chciał przebłagać mnie wielką porcją lodów w zamkowej kawiarni. Czy on zwariował ? Przecież zaraz puszczę pawia ! Gdybym był niewiastą, a podobno miałem być według planów moich rodziców, to pewnie w ramach zwalczania focha zostałbym zaciągnięty do wielkiego łoża w zamkowej sypialni – podobno od 100 lat nie przebudowywanej. Nad łożem wisiał kiedyś ciężki baldachim, więc do wyrka wchodziło się przez specjalne drzwiczki. Najpierw czyniła to kobieta, a potem nadchodził jej partner i pukał czy może wejść. Jeśli kobietę bolała akurat głowa, to nie mógł. Jeden z władców miał zamontowany specjalny mechanizm, który zniecierpliwiony uruchamiał po dłuższych odmowach swojej niewiasty i ta leciała wtedy z łóżka specjalnym kanałem do rzeki Kwisa. Tak to jest z fochami, nie będzie paniusia wylegiwać się na wyrku ! Na zamku usłyszeć też można wiele legend o niewiernych żonach, studni dla niewiernych kobiet, o zamurowanym dziecku z nieprawego łoża i takich tam pierdołów, a także zapoznać się z krwawą profesją kata.

Karkonosze – kraina za 8 zyla

Atrakcje w Karkonoszach, krajobraz górskiOczywiście Karkonosze to góry w Sudetach Zachodnich, doskonale nadają się do wędrówek dla młodych i starych, są też mekką dla górskiego kolarstwa, bo szczyty nie są aż tak wysokie, a stoki łagodne i przyjemne (przynajmniej w teorii) z szutrowymi drogami. Chociaż na szlaku słyszałem stałe narzekania i złorzeczenia z ust tych starych i tych najmłodszych: „ja już dalej nie pójdę, nie mam siły”, albo „co mi zrobiłeś, gdzie mnie zabrałeś ? Ja tylko morze lubię i nigdy więcej w góry” lub: „iść albo nie iść, oto jest pytanie”. Karkonosze to pasmo górskie rozciągające się między Czechami, a Polską, do której należy ok. 30% gór, ale mamy za to najwyższy szczyt Śnieżkę – 1602 m nad poziomem morza. My poruszaliśmy się w obrębie: Karpacz – Kowary – Szklarska Poręba, drogą jaką nieustannie pokonują miejscowe jelenie nocą. Dlaczego ? Ano, bo gonią je stale wilki, gdy turyści chrapią sobie smacznie w wyrkach, to jelenie walczą o swoje życie. Wilki stały się w Karkonoszach dość popularne, a także odnowiła się populacja rysi, choć drapieżniki generalnie odeszły już do lamusa. Stwierdziliśmy, że wszystko tutaj kosztuje 8 zł, parking – 8 zł, dwie kawy – 8 zł, opłata za coś tam – 8 zł, bilet wstępu – 8 zł itd. Hm,..a ile kosztuje szybki numerek ? Jeśli też 8 zł, to aż strach się bać.

Trasa wysokogórska

W pierwszy dzień rozpoczęliśmy ostre trasy wysokogórskie. Na pierwszy ogień poszedł wodospad Kamieńczyk…trasa w sam raz dla geriatrii. Gdy doszliśmy do celu ujrzeliśmy nieduży wodospad majestatycznie zrzucający miliardy kropel wody, a każda sterowana zmienną losową leciała w dół swoim torem. Niby nic, ale piękne i cudowne. Przed podejściem na dno wodospadu dostaliśmy kaski i czułem się jak budowniczy metra w Warszawie.

Atrakcje w Karkonoszach, wodospad KamieńczykWodospad oblegany jest też przez małe i krzykliwe dzieci, więc zalecam szybką ewakuację. Na drugi dzień zaliczyliśmy Śnieżkę, w jedną stronę weszliśmy na szczyt od samego dołu, a z powrotem zjechaliśmy nową kolejką linową z Kopy. Na szlaku było dużo psów, które miały chyba ze wszystkich najwięcej siły. Na samej Śnieżce było mgliście, wietrznie i dość zimno. Mgła zalegająca między górskimi szczytami w Karkonoszach jest dość częsta i wynika ze swoistej zamiany powietrza: zimne zalega na dole, a ciepłe idzie ku górze. Zaraz po zjechaniu z Kopy znów zjedliśmy małe co nieco czyli skibę ze smalcem i ogórkiem. Tak zaordynował mój kamrat. Koszty naszego żywienia były już tak wysokie, że gdybyśmy byli samcami rozpłodowymi, to nasze nasienie musiałoby być najwyższej wartości. Na parkingu zagadnął nas parkingowy i na nasze utyskiwania, że bolą nas nogi, stwierdził, że na następny raz przygotuje dla nas lektykę. Potem zainteresował się, gdzie dalej jedziemy ?

Po usłyszeniu, że na zamek Czocha, powiedział: „dajcie spokój temu Czochu. Idźcie na zamek Chojnik”. I tak zrobiliśmy. Po drodze mój przyjaciel potknął się i o mało co zarył twarzą w ostrych kamieniach, w każdym razie nie wyglądało to dobrze.

Atrakcje w Karkonoszach, główny plac na Chojniku– Ej, spokojnie, bo jak gębę sobie rozkwasisz, to będzie źle, mam tylko dwa Ibupromy (tabletki przeciwbólowe).

Zamek Chojnik

Atrakcje w Karkonoszach, na zamku ChojnikWycieczka okazała się bardzo przyjemna, godzinę zajęło podejście, 40 minut na górze, godzinkę na zejście. W sam raz dla emerytów, chociaż jeszcze nimi nie jesteśmy, ale bardzo nam to pasowało. Chojnik jest zamkiem położonym na skalistej górze, tuż nad przepaścią, powstał niby w XIII wieku, a władali nim tak samo nasi, a potem Niemcy. Na zamku nie mieli studni, mieszkańcy łapali deszczówkę…to tak jak ja. Mam rozwalony hydrofor w studni i wodę czerpię z zewnątrz. Niestety susza jest taka, że na deszczówkę nie mam co liczyć. A tak na marginesie, to na zamku musiało nieźle cuchnąć, skoro myli się tam raz na kilka dni. Zamek Chojnik nigdy nie został zdobyty przez nikogo, ale pokonał go piorun. W XVII wieku pierdalnął wprost w zamek i ten spłonął kompletnie. Ale gdy wdrapiesz się na ruiny możesz pooglądać wspaniały widok dookoła.

Atrakcje w Karkonoszach, widok z Chojnika

Atrakcje w Karkonoszach, CzochaAngusty i Limuzyki

Mieszkaliśmy u zabawnego gościa, który swoje pokoje wynajmował tak od  niechcenia, jedynie dla zaufanych i polecanych przez innych klientów. Za domem utrzymywał trochę bydła mięsnego i trudnił się też pożyczkami na procent. Gdy dowiedział się, że mój kamrat zajmuje się tak samo bydłem mięsnym zaraz krzyknął: „ja też mam trochę Limuzyków !” Chodziło mu o popularne w Polsce i Europie bydło rasy Limousine. Na końcu poprosił, aby załatwić mu dwie czerwone Angusty. Tak określał amerykańskie bydło rasy Angus, które nie ma rogów i przeważnie jest maści czarnej. Nasz gospodarz myślał, że istnieje też specjalna rasa czerwonych Angusów, bo faktycznie, przy krzyżowaniu dwóch czarnych rodziców ze sobą w ich potomstwie pojawia się czasem czerwona sztuka. Dzieje się tak dlatego, że byk może być heterozygotą i pomimo dominującego genu warunkującego czarne umaszczenie, może przekazywać recesywny czerwony kolor (w części swoich plemników). O złożoności tych procesów rozmawialiśmy przy piwie, to znaczy my przy piwie, a nasz gospodarz przy herbacie, bo jest byłym alkoholikiem, który poszedł po rozum do głowy, odbił się od dna i doszedł do majątku. Mógłby brać udział w  reklamie każdego ruchu abstynenckiego. Na mecie u wielbiciela Limuzyków spotkaliśmy też lekarzy będących na dwóch końcach łańcucha pokarmowego czyli stomatologa – dłubiącego w gębie i proktologa – grzebiącego w tyłku.

– A ja jestem ornitologiem – pochwalił się inny lekarz

– Ooo…jak to możliwe, z medycznym wykształceniem ? – zdziwiłem się

– Ano tak, bo leczę ptaki – odpowiedział z szelmowskim uśmiechem

– Jakie ? To robi raczej weterynarz – zdumiałem się

– Ale ja leczę ptaki, między Twoimi nogami. Jestem urologiem i andrologiem – uśmiechnął się.

Tak to jest, gdy poleje się piwo…

Atrakcje w KarkonoszachBiesiady w Kowarach

Kowary słynęły niegdyś z dywanów, bardzo pożądanych przez komunistyczne społeczeństwo. Moi rodzice do dziś mają jeden w mieszkaniu. Obecnie z fabryki pozostała strasząca ruina, ale ja będę wspominał tę miejscowość dzięki wspaniałym biesiadom, jakie mieliśmy u naszych znajomych. Poprosiłem ich nawet o adopcję, ale jeszcze nie dali mi odpowiedzi. Gospodarze uwielbiają zwierzęta i hodują przepiękne owce, króliki, kozy, konie i muły, a mają nawet osła i stadko bawołów.

Atrakcje w Karkonoszach, osiołWśród nich moją uwagę przykuł wielki, dwutonowy byk majestatycznie przechadzający się po pastwisku. Potrafi być jednak bardzo szybki i niszczycielski.

Atrakcje w Karkonoszach, bawółPrzekonali się o tym właściciele koparek, traktorów i różnego rodzaju sprzętu jaki pozostawili na noc na pastwisku niedaleko. Rano odnaleźli swoje maszyny z rozbitymi reflektorami, wgniecionymi drzwiami, a były to ślady zainteresowania się nimi naszego byka. Gdy chodzisz między kozłami, bykami jak ten, lepiej mieć ze sobą duży młot, którym można zdzielić namolnego samca w łeb. Zwierzęta mające rogi lub poroże uwielbiają walczyć i walą się łbami na okrągło przekazując sobie w ten sposób informację. Zatem waląc zwierzęciu młotem w czoło po prostu rozmawiasz z nim i zaspokajasz jego instynkt bodzenia. Tylko, Moja Droga, nie zapuść się czasem zbyt daleko i nie potraktuj swojego faceta młotem w łeb, gdy spity wróci w środku nocy do chaty i będzie marudzić. Może już lepiej zastosować manewr z łożem z zamku Czocha czyli wpuścić go do środka albo wyekspediować…na wycieraczkę wystarczy, zamiast do rzeki. Niezależnie co zrobisz, zapraszam w Karkonosze ! Ciekawe jest to, że rodzimi mieszkańcy gór nie chodzą po górach. Nasz gospodarz nigdy nie był na Śnieżce. Gdy ja utyskiwałem na ból mięśnia w mojej chudej girce, on odpowiedział:

– Widzisz ?! Dlatego ja nie chodzę po górach, bo nie chcę tak wyglądać jak Ty.

Atrakcje w Karkonoszach, koza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *