Sowy i Czary Mary

Moi Drodzy, a teraz materiał od moich przyjaciół uwielbiających ptaki, tak jak ja…tyle, że oni są znacznie mądrzejsi, więc oddam im głos.

Zapraszam na: Sowy, magiczne ptaki.

Tekst: Jacek Karczewski, Ptaki Polskie

Zdjęcia: Cezary Korkosz (pierwsze 3 od góry)

Sowy, magiczne ptakiWielką bohaterką starożytnej Grecji była mała pójdźka – herbowym ptak bogini Ateny. Tak jak jej patronka, symbolizowała wiedzę, mądrość i sprawiedliwość. Ówcześni Grecy nawet liczyli swoje oszczędności w sowach, a ich wizerunek na naczyniach i miarkach był jak certyfikat jakości. Sowa przynosiła szczęście. Pewien generał trzymał więc pójdźkę i wypuszczał ją przed każdą bitwą, żeby polatała nad szykującymi się do walki żołnierzami. Miała budzić w nich ducha walki i dodawać wiary w zwycięstwo. Historycy mówią, że działało!

Pechowa Minerwa. Sowy, magiczne ptaki.

Rzymskim odpowiednikiem Ateny była Minerwa. Rzymianie, którzy często naśladowali Greków, również dedykowali swojej bogini pójdźkę. Ale rzymskim sowom nie udało się wyjść z kręgu starych zabobonów. Tam od zawsze sowy kojarzone były ze śmiercią. Wierzono, że złe wiedźmy w przebraniu sów spadały nocą z nieba i wypijały krew niemowląt. Brzmi znajomo? Oczywiście. Bo stamtąd już tylko krok do wiary w wampiry, które na naszych, słowiańskich ziemiach nazywano strzygami. Od łacińskiej nazwy puszczyka – strix. Czyją postać przybierały okrutne wampiry? Zgadliście: puszczyków! Najgorzej jednak było zobaczyć sowę za dnia. Gdy jakaś zabłądziła na Kapitol, przerażeni Rzymianie przez cały rok pielgrzymowali z ofiarami, aby przebłagać bogów i oddalić nadciągające nieszczęścia. Wiadomo, że bardzo opłacało się to rzymskim kapłanom, więc z zapałem podsycali wiarę w nadprzyrodzone moce sów! Pomóc mogło tylko zabicie ptaka. Ale, że sowa mogła się wskrzesić z martwych, martwe ptaki rytualnie palono, a ich prochy wrzucano do Tybru. Wtedy też zaczęto przybijać sowy do bram i drzwi, co miało chronić przed wszelkim złem i piorunami. Zwyczaj ten przetrwał w całej Europie aż do naszych czasów i kto wie, czy jeszcze gdzieś go nie praktykują. W naszych stronach ofiarą okrutnych praktyk najczęściej padały piękne płomykówki. Może nawet imię jakie im nadaliśmy jest echem dawnych wierzeń, jakoby sowy te, posyłane przez czarownice, zaprószały ogień w gospodarskich obejściach. Tymczasem tak wtedy, jak i teraz sowy do naszych stodół i obór przyciągają myszy i szczury. Nic im tak nie smakuje, jak te uciążliwe gryzonie i żaden kot nie jest nawet w połowie tak dobry w łapaniu myszy, jak sowa!

Sowy, magiczne ptakiLei-gong i Lilith

Jeżeli sowy kiedykolwiek sprowadziły na kogoś nieszczęście, to tylko na siebie. Wszystko przez nasze uparte gusła i przekonania. Niewiarygodne, do czego zdolna jest ludzka wyobraźnia, gdy brakuje nam rzetelnej wiedzy i faktów! Starożytni Chińczycy przez całe wieki czcili sowy jako ptaki mądrości. Od czasów Tao zaczęli jednak, przypisywać im złą wolę i złe moce. Niektórzy wierzyli, że sowy w rzeczywistości były potworami ukrywającymi się pod ptasimi piórami. Sowięta miały wydłubywać swoim matkom oczy i je pożerać. Ludzie urodzeni w dniu sowy, odznaczali się zaburzoną osobowością, a wrodzona agresja popychała ich do zbrodni. Nawet tak strasznych jak zabójstwo własnej matki. Sowa stała się ptakiem Lei-gong – boga piorunów. On sam był zresztą chimerą – miał sowi dziób, skrzydła i pazury. Jak przystało na władcę burz, znany był z gwałtowności i destrukcyjnego temperamentu. Sowa miała też być ptakiem Lilith – pierwszej żony Adama, która odmówiła mu posłuszeństwa. Plotka niesie, że w końcu zadała się z… tym, którego imienia się nie wymawia i dała początek rasie wampirów.

UUUHUUU…

Gdy sowa odzywała się z cmentarza, był to znak, że oto przechwyciła czyjąś duszę, albo nawet, że czyjaś zabłąkana dusza wcieliła się w sowę. Polska nazwa pójdźki, na przykład, wzięła się od zawołania, jakie ta mała sowa miała krzyczeć pośród nocy: „pójdź, pójdź w dołek za kościołek”. Z drugiej strony, wyobraźmy sobie, że przechodząc po zmroku obok cmentarza zobaczyliśmy unoszącą się bezgłośnie nad grobami jasną twarz płomykówki na przykład. Jej wielkie oczy właśnie się na nas zatrzymały… I jeszcze ten głos, który ściąga buty i stawia włosy na głowie! Co byśmy wtedy pomyśleli? A prawda jest taka, że stare cmentarze od zawsze były ulubionym miejscem sów. Z jednej strony blisko ludzi – co zawsze oznacza obfitość myszy i szczurów, a o czym sowy na całym świecie dobrze wiedzą. Z drugiej – tak ważne dla tych drapieżników spokój i cisza, pozwalają skoncentrować się na polowaniu. No i dojrzałe drzewa z dziuplami do zasiedlenia oraz nagrobki, na których można przysiąść, żeby wypatrywać gryzoni w trawie. Podczas, gdy praktyczne sowy chętnie trzymały się cmentarzy dla własnej wygody, ludzie szybko zaczęli kojarzyć je ze śmiercią, która dla nich samych zwykle wiązała się z lękiem i licznymi tabu. Resztę wypełniła wyobraźnia – artystów malujących sowy na czaszkach i nagrobkach i zwykłych ludzi.

Sowy, magiczne ptakiStary Testament

W Starym Testamencie sowy pojawiają się 16 razy. Za każdym razem jednak, jako złe i nieczyste. W wiekach średnich, przesiadująca w bezruchu sowa stała się też synonimem lenistwa i złych uczynków. (Oczywista prawda była taka, że wyglądające myszy i szczurów sowy całymi nocami ciężko pracowały i czyniły nam dobro!) Ówcześni gorliwi Chrześcijanie uznali nawet sowę za ptaka Żydów. Mówili, że tak jak Żydzi wybrali mroki swojej religii nad światło Chrystusa, tak sowy wybrały ciemność nocy nad jasność dnia. I tak, mądra kiedyś sowa, w naszym, chrześcijańskim postrzeganiu ewoluowała do symbolu ślepego uporu, zamknięcia na argumenty i uwstecznienia. Księża zachęcali więc do zabijania tych bardzo pożytecznych ptaków. Z drugiej strony, nie bojąca się ciemności sowa, zgodnie z logiką, musiała mieć kontakt z zaświatami. Pomimo oficjalnych zakazów i nauki Kościoła, sów używano więc jako mediów łączących z duszami zmarłych. Posługiwały się nimi nie tylko czarownice, ale też różni szamani i wróżbici. Z ich pomocą poszukiwali zaginionych ludzi i przedmiotów. (W różnych częściach świata wciąż się to praktykuje.) Nic dziwnego – z takim wzrokiem! Oczywiście ten wzrok wykorzystywany był też do przepowiadania mglistej i odległej przyszłości, w którą tylko sowa mogła wejrzeć.

Serce sowy

Sowy, magiczne ptakiMimo złowrogiej aury unoszącej się wokół sów, ludzie od początku rozumieli, że ptaki te posiadają zmysły i umiejętności nieosiągalne ani dla nich, ani dla większości innych zwierząt. Przede wszystkim, sowy opanowały mrok, którego my, jak wszystkie dzienne zwierzęta, do dziś się lękamy. Nasza bujna wyobraźnia bynajmniej nie pomaga nam oswoić ciemności. Zamiast tego wytwarza równoległe światy. Do tego wszyscy przecież wiemy, że pod osłoną nocy działają tylko złoczyńcy i mordercy. Sowy – królowe nocy – musiały w końcu wzbudzić nasze podejrzenia o konszachty z nieczystymi siłami. Z jednej więc strony baliśmy się ich. Z drugiej – podziwialiśmy ich dyskretną elegancję (stąd wcześniej łączono je z bóstwami) i kojarzyliśmy z nadprzyrodzonymi mocami, na które patrzyliśmy z zazdrością. Wystarczyło po nie sięgnąć i ustawić po swojej stronie. Było to tylko kwestią czasu… W piętnastowiecznych podręcznikach medycyny i nauk przyrodniczych zalecano więc leczenie szaleństwa przez posypywanie oczu szalonego prochami sowy. Picie sowich jaj miało leczyć alkoholizm. Może dlatego, że sowy sprawiające wrażenie poważnych i skupionych, kojarzono z trzeźwością? (Zresztą czy ktoś kiedykolwiek widział nietrzeźwą sowę?!) Gorzej, że otrzeźwiające jaja sów tradycyjnie podawano w… szklance wina. Chorzy na podagrę mogli z kolei leczyć się nasoloną i zapiekaną pod przykryciem sową, którą ucierano z sadłem z dzika. Tak przyrządzone mazidło nakładano na chore miejsca. Wytapiany sowi tłuszcz miał leczyć wszelkie oparzenia i podrażnienia skóry. Szpik kostny utarty z olejem był wkrapiany do nosa w celu leczenia migreny.

Sowy, magiczne ptakiZupa z sowich jaj, ugotowana w noc po pełni księżyca, miała zapobiegać epilepsji. Być może niewzruszony spokój sów i zdolność trwania w bezruchu miały udzielić się chorym? Krew ptaków zmieszana z olejem pomagała zwalczać wszy, a żółć zatrzymać nocne moczenia. Masaż ciepłą krwią lub sercem sowy leczył paraliż twarzy. Świeżo wyrwane serce sowy położone na lewej piersi śpiącej kobiety powodowało, że odkrywała ona swoje najgłębsze sekrety. Mężczyźni najwyraźniej mieli mniej do ukrycia, bo żeby dowiedzieć się całej prawdy o nich, wystarczyło płożyć na nich pióro. Serce sowy zabierali też ze sobą ci, którzy ruszali na bitwę – dodawało siły i wigoru. Na dawnych ziemiach niemieckich wierzono nawet, że umieszczone pod lewą (koniecznie!) pachą serce i prawa noga sowy, chroniły przed ugryzieniami psów i wścieklizną(?!). Itd. Itp. Chciało by się rzec, że współczesna medycyna okazała się ratunkiem nie tylko dla ludzi. Jedno jest pewne: szczęśliwe jest zwierzę, które nie ma żadnych właściwości leczniczych ani magicznych! No chyba, że akurat uznaliśmy je za bezużyteczne i… dlatego postanowiliśmy je zabijać.

Sowy robią się cool

W średniowiecznej Europie sowy coraz częściej portretowano, jak w towarzystwie czarownic unosiły się nad miastami na miotłach. Początkowo utrwaliło to negatywne stereotypy i sowy płonęły na stosach razem z podejrzanymi o czary kobietami. Z czasem jednak widok sowy siedzącej na miotle ewoluował w kierunku bardziej komicznym. A że śmiech leczy, razem z nim, dla sów zaczęła pojawiać się nadzieja. Gdy trochę oswoiliśmy nasze lęki i wyluzowaliśmy ze strachem, ujrzeliśmy sowy w zupełnie innym świetle. Przede wszystkim zaczęliśmy dostrzegać podobieństwa! Charakterystyczna, duża głowa i wielkie oczy przypominające ludzką twarz, w zbiorowej świadomości oznaczały większy mózg, a z nim wiedzę i inteligencję, jaką do tej pory rezerwowaliśmy tylko dla siebie. Prawdziwa zmiana była bardzo widoczna w wiktoriańskiej Anglii, która narzucała styl całej Europie. Kilkanaście lat temu, co trzecie dziecko na Ziemi marzyło o tym, aby mieć własną sowę. A wszystko za sprawą Harrego Pottera i jego kolegów z Hogwartu, gdzie każdy miał swoją sowę pocztową. W 2007 międzynarodową sławę zdobył pewien puchacz. Wylądował na murawie wypełnionego po brzegi stadionu piłkarskiego w Helsinkach, w środku ważnego, międzynarodowego meczu. Sędzia odgwizdał przerwę oczekując, że wielki ptak odleci. I owszem – puchacz po jakimś czasie wzniósł się niespiesznie w powietrze, aby usiąść na poprzeczce jednej z bramek. Tam pokręcił głową, przyglądając się coraz bardziej rozbawionym tłumom. W huku braw ponownie wzbił się w górę i… przeniósł się na przeciwległą bramkę, gdzie powtórzył całą operację. Od tamtych wydarzeń Finowie nazywają swoją narodową reprezentację Huuhkajat (Puchacze), a Bubi (nawiązanie do łacińskiego Bubo) został Honorowym Obywatelem Helsinek 2007.

Sowy, magiczne ptakiNa wyspach Tonga sowy od zawsze przynoszą szczęście, a ich krzyk zapowiada nie śmierć, ale narodziny! Być może nawoływania tamtejszych sów zostały usłyszane w naszej części świata, bo w Europie i Ameryce, na naszych oczach, narodziła się nowa tradycja, której echa sięgają starożytnej Grecji. Sowy znowu są oficjalnie ulubionymi ptakami – bohaterkami dowcipów, jedną z najbardziej popularnych ikon popkultury i doręczycielkami dobrych życzeń. Bawią, uczą i przynoszą szczęście! Uhuuu!

Repello Mugoletum

Niektóre mity są wiecznie żywe. I tak, do dzisiaj, tu i ówdzie w rumuńskiej Transylwanii rolnicy wierzą, że okrążenie pola w stroju Adama odstraszy sowy. (Wierzymy, że tak, tylko po co?! Przecież ona tam na myszy przyleciała…) W Walii głos sowy pośród zabudowań wsi oznacza, że jakaś panna właśnie straciła dziewictwo. (Jakby walijskie sowy nie miały nic lepszego do roboty!…) W Mongolii sowy nocami zakradają się do jurt i obgryzają śpiącym paznokcie. (Bez komentarza.) Syberyjscy traperzy noszą przy sobie sowi pazur wierząc, że w razie śmierci ich dusza wdrapie się z jego pomocą do nieba. (Tylko co na to dusze zwierząt, które wcześniej obdarli ze skóry?) Przesądni Francuzi, mówią, że gdy ciężarna usłyszy sowę, urodzi dziewczynkę. (Co mogą łatwo potwierdzić badaniem USG.) Chyba już wystarczy…

Sowy, magiczne ptaki

Tym, którzy chcieliby poznać prawdziwe sowy lub dowiedzieć się jak pomóc tym pożytecznym ptakom, zapraszamy na Noc Sów 2019: www.nocsow.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *