Jacek Karczewski, Ptaki Polskie + Piotr Włódarczak, miłośnik grupy
Zdjęcia Tomasz i Grzegorz Kłosowscy + internet
Bocian klasyczny. Bocian polski.
Bocian biały został naszym nieoficjalnym ptakiem narodowym (oficjalnym jest najprawdopodobniej bielik) i żadnemu innemu gatunkowi nasi poeci nie poświęcili tylu słów. Można powiedzieć, że jest to bocian polski. Od czasów Mickiewicza dużo się jednak zmieniło – u nas i u naszych bocianów. Te ostatnie tylko wyjątkowo budują gniazda na sosnach, czy w ogóle na jakichkolwiek drzewach. Boćki są duże, odważne i potrafią się bronić. Nie muszą ukrywać swoich gniazd. Znacznie ważniejsze są dla nich bezpieczne lądowanie oraz możliwość swobodnego wylotu. Tak samo jak samoloty pasażerskie Boeing, muszą mieć rozmach. Jeszcze większe znaczenie ma to dla młodych, które zanim opuszczą swój dom, całymi dniami ćwiczą skrzydła i lepiej żeby ich sobie nie połamały w zderzeniu z gałęziami lub innymi przeszkodami. Z punktu widzenia boćków, nasze konstrukcje doskonale nadają się do zasiedlenia: trwałe i wysokie, zapewniają dobrą widoczność i szeroki pas startowy. Obecność ludzi dodatkowo odstrasza drapieżniki i potencjalnych rabusiów gniazd. Jeszcze niedawno bociany najchętniej zasiedlały strzechy, a potem pokrycia dachówkowe. Dzisiaj tych pierwszych raczej już nie ma, a zmodernizowane dachy, szczególnie te pokryte blachą, daleko mniej nadają się do założenia gniazda. Ich właściciele zresztą niechętnym okiem patrzą na rozlewające się po nich białe guano.
Bocian współczesny współpracuje z energetyką.
Bociany, które wieki temu nauczyły się korzystać z naszej działalności, postawiły ostatnio na słupy trakcji elektrycznej. Ich kolonizację obserwujemy od połowy lat 70. ubiegłego wieku. Zaskoczeni energetycy początkowo usuwali bocianie domostwa. Z czasem jednak zlitowali się nad ptakami i zaczęli instalować na słupach specjalne platformy, które w regionach, gdzie lęgną się bociany stały się powszechnym widokiem. Jak widać, dla chcącego nie ma nic trudnego. Chociaż taka lokalizacja niesie ze sobą duże ryzyko i wiele ptaków, szczególnie młodych i niedoświadczonych ginie porażonych prądem, platform przybywa. To dlatego, że kolejne pokolenia bocianów na swoje gniazda wybierają najchętniej miejsca podobne do tych, w których same przyszły na świat. Innymi słowy, te które wylęgły się w gnieździe na słupie, na słupie będą chciały w przyszłości założyć własne gniazdo. W Hiszpanii i Portugalii bociany gnieżdżą się kolonijnie i chętnie zasiedlają gigantyczne pylony wysokiego napięcia. Czasami po kilka lub nawet kilkanaście gniazd na jednym! Oj Zuchy, a jak je prąd w tyłek popieści ? To mamy wtedy elektrycznego boćka !
Boćki najczęściej budują swoje domy na wysokości 10–20 metrów nad ziemią. Bywają jednak i takie, które zostały posadowione znacznie wyżej lub znacznie niżej. Z daleka od ludzi – nawet bezpośrednio na ziemi. Takie gniazdo obserwowano kilkanaście lat temu nad Biebrzą. Gniazda normalnie wykorzystywane są przez kolejne pokolenia i rozbudowywane przez dziesiątki lat. Niektóre pną się na 4 metry w górę, mają więcej niż 2 metry średnicy i wagę ponad 2 tony! W naszych warunkach takie gniazda już się nie zdarzają, bo i żaden słup nie wytrzymałby takiego obciążenia. Ptaki odnawiają swoje budowle wymieniając każdego roku wierzchnią część materiału, raczej niż dokładając nowy, jak to dawniej bywało.
Bocian prywatnie
Wiosną, jako pierwszy do gniazda powraca samiec i sprawą przypadku jest, czy jego wybranką będzie partnerka z poprzedniego sezonu. Jeżeli ten zakończył się sukcesem, ona również może postarać się wrócić w to samo miejsce. Po co tracić czas na szukanie nowego, skoro stare jest dobre? Musi się jednak spieszyć, bo samiec zwiąże się z pierwszą samicą, która pojawi się na gnieździe. Bociany nie mają skomplikowanych rytuałów godowych, które możemy podziwiać u wielu innych gatunków. Boćki, we wszystkim co robią, są przede wszystkim praktyczne. Tuż po przylocie, bez zbędnych ceregieli, od razu przechodzą do rzeczy. Od tego momentu para razem broni swego domu przed intruzami – spóźnialskimi, którzy jeszcze szukają partnera lub innymi parami, które chciałyby przejąć gniazdo w zasobnym i bezpiecznym rewirze. O te najlepiej położone trzeba się czasami bić. Kilka chwil albo i kilka dni. Zdarza się, że w zamieszaniu niszczone są jaja lub giną pisklęta. Bywa, że od ran umierają dorośli. Nasz krajobraz jest coraz mniej przyjazny dla bocianów (i nie tylko) i walki toczą się już w 1/3 gniazd. Z biegiem czasu ryzyko konfliktu ustaje i ptaki mogą skoncentrować się na swoich domowych obowiązkach: wysiadywaniu jaj, karmieniu wiecznie głodnych piskląt, remontowaniu gniazda.
Te ostatnie to domena samców. Szczyt prac naprawczych przypada na okres składania i wysiadywania jaj, czym zajmuje się przede wszystkim samica. Jej partner ma wówczas wiele wolnego czasu, który spędza na majsterkowaniu. Czasami można odnieść wrażenie, że ku irytacji samicy, która wyrzuca przyniesiony przez niego, nowy budulec. Gdy w gnieździe pojawią się pisklęta prace konserwatorskie zyskują znaczenie sanitarne. Gniazdo budowane jest głównie z większych i mniejszych gałęzi. Jego niecka, centralne miejsce, w którym ptaki składają jaja i gdzie potem zasiądą wrażliwe pisklęta, wyściełana jest delikatniejszymi materiałami. Słoma, perz, siano. Ostatnio również papier, folia i, niestety coraz częściej, siatki i sznurki nylonowe, w które zaplątują się małe bocianki. Każdego roku umiera w ten sposób 10 procent piskląt. Młode, czy dorosłe, większość bocianów ginie z naszego powodu – najczęściej porażone prądem, zatrute lub zastrzelone. To ostatnie szczególnie często zdarza się wokół Morza Śródziemnego, gdzie bociany i wiele innych ptaków traktuje się jak żywe tarcze, a którędy migrują każdej wiosny i jesieni.
Wielopokoleniowe, rozbudowane gniazda bocianów są poszukiwanym adresem na ptasim rynku nieruchomości. W głębokich wnękach i zakamarkach jednego z nich, obok prawowitych właścicieli, doliczono się 5 par kawek i około 40 par wróbli. W innym osiedliły się nawet pustułki. Często korzystają z nich również szpaki, mazurki, pliszki, a w południowej Europie bajecznie kolorowe kraski. (W Polsce zostało ich najwyżej 30 par). Wszystkie te ptaki znajdują tam nie tylko dobre miejsce na swoje lęgi, ale również skuteczną ochronę. W końcu tylko szaleniec miałby odwagę zadrzeć z dorosłym bocianem na gnieździe.
Trudne wybory
Bociany są bardzo troskliwymi rodzicami – ale tylko dla zdrowych piskląt. Chore, upośledzone lub słabe, po prostu wyrzucają. Bywa, że znajdują je ludzie i z powrotem wkładają do gniazda. Wkrótce jednak pisklę znowu ląduje na ziemi. Najwyraźniej bociany widzą i wiedzą coś, czego my nie wiemy i nie rozumiemy. W chude i suche lata rodzice wyrzucają czasami nawet zdrowe pisklęta jeśli uznają, że nie mają szans na wykarmienie całej rodziny. Ciekawe, że taki los spotyka tylko samczyki. Może się to nam wydawać okrutne, ale młode ptaki muszą w krótkim czasie być na tyle silne i sprawne, aby samodzielnie ruszyć w niebezpieczną drogę do Afryki – nawet 12 tysięcy kilometrów w jedną stronę! Boćki stawiają na jakość. Wolą mieć mniej dzieci, ale dobrze przygotowanych, raczej niż więcej, ale słabych i bez gwarancji, że którekolwiek z nich podoła trudom migracji.
Boćki najczęściej zakładają rodzinę po raz pierwszy gdy mają 4–5 lat. Czasami wiążą się w pary na próbę. Może chcą zobaczyć, jak to jest w bocianim związku i wspólnie uczą się budować gniazdo. Doświadczeni rodzice, w dobrym miejscu i sezonie, mogą wychować nawet 5 młodych. Mniej doświadczone pary mają mniejsze lęgi. Ci którzy robią to pierwszy raz, często wychowują jedynaków. Statystyczna para w ciągu życia wyprowadza łącznie 5 lęgów i ma 12-15 młodych. Są jednak ptaki, które dożywają 30 lat – one mogą doczekać się więcej potomstwa. Wbrew temu w co wielu z nas wierzy, bociany nie łączą się w pary na całe życie. Za to są sobie wierne w sezonie kiedy są razem i na pewno okazują sobie dużo czułości. Tym, co naprawdę łączy bocianią parę jest dobre gniazdo! Brzmi znajomo…?
Bocian powstał z człowieka
Nic dziwnego, bo, jak wierzyli nasi przodkowie, bocian powstał z człowieka. A było to tak: Dawno, dawno temu, gady, żaby, myszy i najróżniejsze owady rozmnożyły się tak bardzo, że zaczęły dokuczać innym zwierzętom i ludziom. Widząc to, dobry Bóg,
zebrał je do jednego worka, zawiązał i kazał pewnemu człowiekowi wrzucić do morza. Zaznaczył przy tym, że nie wolno mu zaglądać do środka. Ten oczywiście nie posłuchał i gdy odwiązał worek wszystkie gady, żaby, myszy i cokolwiek w nim było z powrotem rozpierzchło się po świecie. Rozgniewany Bóg za karę zamienił nieposłusznego człowieka w bociana i zapowiedział, że teraz już zawsze będzie łapać to, co z worka wypuścił…
Może w tej legendzie tkwi odpowiedź na pytanie, dlaczego od wieków darzyliśmy boćki taką sympatią? (Całkiem zresztą inaczej, niż ich tajemniczych kuzynów – bociany czarne.) Może jakaś archaiczna podświadomość kazała nam wierzyć, że jesteśmy spokrewnieni? Może z tego samego powodu bociany białe tak bardzo upodobały sobie życie po sąsiedzku z nami? Może jesteśmy im wdzięczni za ich wilczy apetyt i upodobanie do gryzoni, gadów, płazów czy dużych owadów, których wszystkie razem, każdego roku, od wiosny do końca lata, zjadają niewyobrażalne ilości…? Bo niewinnie wyglądający bocian, to drapieżnik pierwszej wody. Bystry, szybki i wbrew pozorom, świetnie wyposażony. Długie nogi zapewniają mu odpowiednią wysokość, a z nią lepsze pole widzenia i możliwość docierania do miejsc niedostępnych dla innych. Długa szyja i ostry dziób zwiększają zasięg rażenia. Do tego świetny wzrok, słuch i szybko się uczy. Nasze boćki najwięcej zjadają dżdżownic, pędraków oraz innych gruntowych robaków, ale z wielkim zapałem łowią wszystko, co im spod dzioba nie ucieka i co zdołają połknąć. Dobrze wiedzą o tym opiekujące się pisklętami czajki, skowronki, czy świergotki oraz wszelkie drobne zwierzęta żyjące na naszych łąkach i polach. Bociany czyszczą pola nie tylko w Polsce, ale w Afryce zjadają słynną szarańczę.
Dlaczego bocian przynosi dzieci ?
No jest takie wierzenie i choć są to tylko domysły, to bocianowi przypisuje się, że jego pojawienie się z daleka wywołuje wzrost prokreacji i dzietności. Musimy pamiętać, że do XVIII wieku w Europie często panował głód i niedożywieni ludzie nie mogli się skutecznie rozmnażać przez większą część roku. Dopiero na wiosnę poprawiała się baza paszowa, kobiety lepiej wtedy jadły i po prostu były bardziej płodne i zachodziły w ciążę, akurat w chwili, gdy nieopodal pojawiał się bocian. Ponieważ przylatywał z dalekich krajów, więc prawdopodobnie przynosił ze sobą prezent – dziecko. Dzisiaj o głodzie już zapomniano, bo do masowej uprawy wszedł ziemniak, a patrząc na to, co ludzie kupują w marketach i potem wyrzucają, można stwierdzić, że w dupie się im teraz poprzewracało.
Bocian w Kłopocie
Jest takie miejsce w Polsce, gdzie bocian na bocianie siedzi, a mianowicie jest to wioska o nazwie Kłopot w woj. Lubuskim, niedaleko granicy z Niemcami. W małej wsi znajduje się ponad 30 gniazd tych ptaków, a miejscowi miłośnicy tych ptaków powołali do życia Muzeum Bociana Białego. Jak już pewnie zdążyliście się zorientować, bociany w Polsce cieszą się dużą sympatią, nie znam człowieka, który żywiłby do nich negatywne uczucia, chyba, że jest klientem „Bociana” – firmy pożyczającej naszemu narodowi gotówkę na wysoki procent i klient nie ma na spłatę. Może wtedy szlag go trafia. Jednak na świecie bocian żyje w dużym kłopocie, bo nie dość że pokonuje tysiące kilometrów i walczy ze zmieniającym się wiatrem, to poniewierają nim, jedzą go, strzelają do niego, albo po prostu cierpi głód, no ma ptak ciężkie życie. Nie tylko gnębi się go w Afryce i na Bliskim Wschodzie (bo zjada się go tam na obiad, najwięcej w Libanie), ale także w Europie Zachodniej ! We Włoszech, Hiszpanii i Francji strzela się do niego dla sportu. Podczas wędrówek ginie 7 na 10 startujących z Polski boćków, zatem na kolejną wiosnę wróci tylko około 30-40% z nich. W Polsce mają zatem wczasy All Inclusive !
Bocian dzwoni zza grobu
Słynna stała się sprawa polskiego bociana z Siedlec, który poleciał do Sudanu, przetrwał tam zimę, ale podczas podróży do Polski został zabity. Ptak skończył pewnie w garnku, ale okazało się, że miał na sobie nadajnik GPS, za pomocą którego śledzono wędrówkę ptaka, z aktywną kartą SIM. W tym wypadku bocian został dostawcą elektroniki, bo ktoś wydłubał tę kartę z nadajnika, a że nie była zabezpieczona, użył do wielogodzinnych rozmów telefonicznych. Polska grupa ekologiczna, która nadajnik zainstalowała, otrzymała potem rachunek telefoniczny na kwotę ponad 10.000 zł.
Przypomniał mi się skecz Laskowika, w którym bohater stróżuje na cmentarzu i nagle dzwoni do niego gość świeżo zakopany w trumnie, bo ocknął się po pogrzebie i odnalazł wewnątrz telefon komórkowy. Dobra sieć, że miała zasięg zza grobu !
Uwielbiasz ptaki jak my ? Zobacz poprzedni wpis: