Grenada i Alhambra w stanie deweloperskim

Nędznicy kończą zawsze tak samo

Stał na pobliskim wzgórzu należącym do kompleksu Alpuhara i z góry smętnym wzrokiem spoglądał na utraconą Alhambrę, a po policzkach ciekły mu łzy. Pałac Alhambra poległ.

Pałac Alhambra, wycieczka się zaczynaRyczał jak baba, a przecież matka powiedziała mu na odchodnym: „idź i płacz jak kobieta skoro nie umiałeś bronić się jak mężczyzna”. Hm…osoba postronna mogłaby pomyśleć, że to pewnie jakiś Niemiec stał i płakał, gdy zabierali mu samochód Seata Alhambrę, no bo tak zawsze mówią handlowcy: „panie, Niemiec płakał, gdy sprzedawał to auto”, ale nie, wcale nie chodzi o Niemca i o auto. To Abdullah – potomek muzułmańskich królów na Grenadzie, z dynastii Nasrydów,  utracił ostatnią muzułmańską twierdzę – Alhambrę – na rzecz chrześcijan pod wodzą Izabeli Katolickiej lub Izabeli Kastylijskiej.

Pałac Alhambra, widok z bokuW taki sposób, w XV wieku, zakończyło się kilkusetletnie panowanie Maurów na Półwyspie Iberyjskim, zakończyła się rekonkwista. Abdullah sam był sobie winien, bo wcześniej wzniecił powstanie przeciwko swojemu ojcu i swoim ziomkom, wszczął wojnę domową, bo on zawsze był tam, gdzie była Prawda, a oni stali tam, gdzie było ZOMO. O kurde, coś mnie poniosło, bo zacząłem cytować innego klasyka, który też chętnie wznieca wojnę domową dla swoich partykularnych interesów. W każdym razie na końcu Abdullah stchórzył, jak oni wszyscy – ci prezesi, przywódcy, naczelnicy i inni, i wykopano go z Alhambry. Po płaczącym i wzdychającym Abdullahu pozostała nazwa: Ultimo Suspiro del Moro” czyli wzgórze zwane Ostatnim Westchnieniem Maura.

Co to jest pałac Alhambra ?

Pałac AlhambraTo największy i najwspanialszy pałac muzułmański w Europie, który miał być muzułmańskim rajem na ziemi i pełnią szczęścia, a administracyjnie to symbol Maurów, władców kalifatu, z których największymi byli Muhammad V i niejaki Jusuf. Alhambra to kompleks wielu budowli i ogrodów, osiedli mieszkalnych, koszar, więzienia, meczetu i całego szeregu pałaców, haremów, komnat, dziedzińców, fontann, łaźni, ale nazwa przykleiła się głównie do samego pałacu. Kompleks, który zaczął powstawać już w XIII wieku i później nadano mu cechy warowni, leży w Grenadzie lub Granadzie w Andaluzji w Hiszpanii i zdecydowanie jest perłą Andaluzji.

Pałac Alhambra, widok z murówDzisiaj pałac jest wpisany do Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i jest najchętniej odwiedzanym zabytkiem i atrakcją w całej Hiszpanii. Alhambra jest wręcz oblegana i szturmowana przez turystów, którzy godzinami potrafią wystawać w kolejce po bilety, pobija nawet słynną katolicką świątynię budowaną przez Gaudiego w Barcelonie czyli Sagradę Familię. W ten sposób muzułmańska budowla wzięła odwet na chrześcijańskim symbolu, a miało być odwrotnie. Po zdobyciu Alhambry przez katolików, zwycięzcy wybudowali tuż obok siedziby Muhammada V wspaniałą renesansową budowlę, największą poza Włochami stworzoną przez włoskich mistrzów architektury, czyli pałac Karola V. Wybudowano go za pieniądze muzułmanów, bo nałożono na nich wysokie podatki w zamian za zgodę na dalsze wyznawanie przez nich swojej religii po przegranej batalii. Pałac Karola miał pokazywać wszystkim, że od teraz w Alhambrze rządzą chrześcijanie.

Pałac Alhambra, widok na GranadęPrzepych czy stan deweloperski ?

Alhambra jest symbolem bogactwa, kunsztu architektury i nieograniczonej wyobraźni, czasem aż przeładowana bogactwem form i kolorów. Miała wprowadzać muzułmanów w odlot przy wyziewie z kadzideł i zapachu wonnych olejków, w błogi stan cielesnych uciech, w których mogli się odnaleźć i zapomnieć o problemach rzeczywistości. To miał być raj na ziemi. Trwali w nim tak długo, że nie zauważyli kiedy Izabela Katolicka urosła w siłę i ostrzyła sobie na nich zęby, nie zareagowali, nie przygotowali się na starcie z nią, ale kłócili się wzajemnie i snuli wewnętrzne intrygi, a świat arabski im nie pomógł. Skąd my to znamy ? Dzieje się tak wciąż, wszędzie i nieustannie jak neverending story. Żałosne. Ściany w pałacu wyłożone są płytkami z fajansu, wszędzie malowane stiuki…kurcze, co to w ogóle jest ?, bogate sztukaterie, ozdoby, symbole liczb, gwiazd, arabeski…panie, wielki przepych, przy którym Rydzyk to wsiok. Alhambrę powinni obejrzeć studenci architektury, dekoratorzy wnętrz i wielbiciele matematyki, w tym geometrii. Obiekty mają idealnie zachowane odległości, kwadraty i inne figury, doskonałe przestrzenie. Po pałacu i całej Alhambrze oprowadzał nas przewodnik z Rainbow, a po 3 godzinach zwiedzania i opowiadania o historii i bogactwie tego miejsca zapytał nas – grupę turystów z Polski: „i jak Wam się Moi Drodzy podobało ? Jak podoba się Wam ten pałac ?”. Na to jedna kobiecina w słusznym już wieku skrzywiła się, pokręciła głową z dezaprobatą i powiedziała: „ee, panie, niby ładnie, ale zobacz pan na te  puste ściany, nieumeblowane pokoje, gołe podłogi…jakiś taki stan deweloperski, do wykończenia”. I masz babo placek !    

Pałac Alhambra, uliczki GrenadyDwa jądra Alhambry

Są nimi dwa dziedzińce: Mirtowy i Lwów. Ten pierwszy to dziedziniec publiczny, do przyjmowania gości, w jego centrum położony jest basen otoczony drzewami mirtowymi, a krótsze boki wyłożone rzędem kolumn odbijających się w tafli wody. Żeby zrobić piękne zdjęcie całości: budowli odbijającej się w wodzie trzeba komórkę położyć na ziemi i uklęknąć na wprost, wtedy utrwalą się doskonałe proporcje. Złośliwi twierdzą, że podczas klękania  trzeba też złożyć hołd Allahowi. W każdym razie w tym miejscu, na dziedzińcu Mirtowym aparaty fotograficzne rozgrzewają się do czerwoności jak węgiel na ruszcie.

Pałac AlhambraDziedziniec Lwów służył celom prywatnym, bo w przyległych komnatach stacjonował harem. Wtedy taki wódz i jego goście wchodzili do środka, zjedli sobie po batoniku „Lion” i od razu stanęła im….grzywa na głowie i hajda na harem. Ozdobą całego przybytku jest wodotrysk oparty na 12 postaciach lwów.

Pałac Alhambra, lwyCiekawym rozwiązaniem jest system doprowadzania wody, która płynie z pobliskich gór wydrążonymi w kamiennej podłodze rowkami, a przy okazji nawilża powietrze i obniża jego temperaturę. Podczas wałęsania się po budowlach Alhambry słychać majestatyczny szum wody, co wprowadza człowieka w odprężający nastrój, chyba, że chce ci się siku, to trochę gorzej.

Pałac Alhambra, dziedziniec lwówByła aż tak piękna, że nie poległa

W Hiszpanii przez kilkaset lat ścierały się wpływu islamu i katolicyzmu, a gdy chrześcijanie odbijali tereny z rąk muzułmanów, to z reguły burzyli lub ostro przebudowywali budowle Maurów, żeby zatrzeć po nich ślad. Na szczęście Alhambra przetrwała, bo gdy zdobywcy ujrzeli jej piękno i odurzyli się jej unikalnym bogactwem, to tak ich to otępiło, że nie zrobili nic (poza wstawieniem plomby czyli pałacu Karola V). Wygnano za to samych muzułmanów i przy okazji żydów, którzy chronili się potem na wzgórzach Alpuhary. W ogóle cała Alhambra z zewnątrz nie wygląda zbyt pięknie, ale całkiem normalnie, bo wszystko co piękne jest ukryte wewnątrz. Jest jak piękna i naga kobieta ubrana jedynie w worek od ziemniaków. Same walory są pod  spodem, pod nieciekawym okryciem. I taka sama jest Alhambra, którą możesz zobaczyć podczas wycieczki organizowanej przez biuro podróży Rainbow. Mieliśmy to szczęście, że trafił nam się kontrowersyjny (ze względu na orientację seksualną i sposób bycia) hiszpański przewodnik, który w szerokim kapeluszu i kolczykach zwisających z uszu oprowadzał nas po atrakcjach. Był fascynujący ze względu na swoją wiedzę oraz doskonały język polski. Władał nim o wiele lepiej niż wielu Polaków w ojczyźnie, miał doskonałą dykcję i wymowę, wiedział nawet co to jest ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta. Zuch chłopak !

Pałac Alhambra, wystrój wnętrzaFlamenco

Jest kolejnym symbolem Hiszpanii. To zjawisko kulturowe i wywodzi się od andaluzyjskich Cyganów, łączy ze sobą muzykę gitary, śpiew i taniec, który nie ma określonych kanonów. Ruch tancerzy odzwierciedla po prostu ich emocje i opowiada historie z ich życia. Właśnie na Grenadzie posmakowaliśmy prawdziwego flamenco, kiedy wieczorową porą pojechaliśmy do miejsca, gdzie tutejsi Cyganie dają taneczne pokazy. Tancerki dają z siebie wszystko, sala jest mała, a więc słyszymy ich przyspieszone oddechy, widzimy pot i nabrzmiałe z wysiłku żyły na skroniach i czole. Wszystko odbywa się tak jak na corridzie, tylko zamiast byka mamy padające ze zmęczenia tancerki. Nie są nawet specjalnie piękne, mogłyby być trochę szczuplejsze…pewnie by mogły, ale po co ? Nie można poprawiać tego, co już i tak jest wspaniałe. Flamenco to taniec na śmierć i życie, prawdziwy i bez ściemy, nie ma tu miejsca dla chałturników. Słyszysz Brzozowski ? To nie dla Ciebie ! My za to spokojnie możemy powłóczyć się po kolorowych ulicach Granady.

Pałac Alhambra, wystrój balkonówPałac Alhambra, wąskie uliczki miasta

Przeczytaj o innej hiszpańskiej opowieści:

https://przygodypiotra.pl/podroze-piotra/podroz-do-hiszpanii/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *